NIE DAJ SIĘ ZASZUFLADKOWAĆ

2 dni temu na profilu pewnej znanej influencerki rozgorzała dyskusja na temat wyglądu. W świecie socjal mediów (a zwłaszcza IG) szerzy się jak zaraza kult pięknego ciała zgodnie z zasadą „z…aj się a nie daj się”. Idealnie płaski brzuch, sterczący tyłek, wyrzeźbione łydki to „kanony” dzisiejszego internetowego piękna. Niedoścignione ideały perfekcyjnie pozowanych zdjęć stają się dla wielu ogromnym wyrzutem sumienia a także początkiem końca walki o swoje lepsze jutro. Tylko mało kto pamięta, że to zafałszowana rzeczywistość, w której nie ma miejsca na normalność i zdrowie.

W opozycji do tego wszystkiego stają osoby wyznające bodypozytywizm. Nie ważne jak wyglądam, ważne, że dobrze czuję się w swoim ciele. Bo fałdki na brzuchu to wina złych genów a samoakceptacja ma mało wspólnego z masą ciała i obwodami.

I gdzieś pośrodku tej całej g-burzy jestem ja. Na chłodno przyglądająca się tym dwóm przeciwstawnym światom. Bo zdrowe podejście do swojego ciała, samoakceptacja jest jak najbardziej ok. Nie jesteśmy metką, rozmiarem spodni czy biustonosza. Każdy z nas ma inny typ sylwetki, różnimy się wzrostem, szerokością bioder i ramion. Nie istnieją normy instagramowe, gdzie jedynym akceptowalnym rozmiarem jest rozmiar s lub coraz częściej xs. Nie czuj się gorsza, bo nie mieścisz się w internetowych „normach”. Zdradzę Ci tajemnicę. NIE ISTNIEJĄ TAKIE!!!. Serio 🙂 To utopia. Przestań porównywać się do innych. Bądź wdzięczna za swoje niedoskonałości: cellulit, rozstępy czy fałdkę na brzuchu. Ja też je mam. Każdy je ma (z wyjątkiem osób uprawiających trening sylwetkowy ;)). Rozmiar nie decyduje o tym jakim jesteś człowiekiem. Piękno to nie są cyferki. Ale w tym całym bałaganie nie zapomnij o jednym. O zdrowiu. Odchudzanie to nie tylko ubytek masy ciała. Bo szczupłe nie zawsze znaczy zdrowe. Bo BMI poniżej 25 to nie synonim fit. Ale o tym w napiszę w kolejnym wpisie.

#weźdrowiewswojeręce #polskiezdrowiepl

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!

Facebook
Facebook
Instagram