Insulinooporność u osób szczupłych. Sprawdź czy Ciebie dotyczy.

Niesłusznie przyjmuje się za pewnik, że wyłącznie osoby z widoczną nadwagą lub otyłością cierpią z powodu zaburzeń węglowodanowych, jakim niewątpliwie jest insulinooporność, czyli wstęp do cukrzycy typu drugiego. Nie jest to prawda, ponieważ nie każda osoba z nadprogramową masą ciała ma insulinooporność i nie każda szczupła osoba jej nie ma. 

Niewątpliwym jest fakt, że nadwaga i otyłość zwiększają ryzyko wystąpienia insulinooporności w przyszłości, zwłaszcza przy braku działań zmierzających do zmiany dotychczasowego stylu życia. Niemniej jednak osoby szczupłe (czytaj z prawidłową masą ciała i BMI) borykają się z problemem jakim jest insulinooporność i bynajmniej nie zawsze jest to wina genów. 

Temat insulinooporności opisałam dosyć dokładnie w poprzednich wpisach (zachęcam do zapoznania się z artykułami: Insulinooporność – czym jest, przyczyny, objawy, Diagnostyka insulinooporności, Dietoterapia w insulinooporności – zalecenia ogólne) i w dzisiejszym wpisie nie będę wracać do podstaw. Ominę także oczywistą oczywistość, że aby zwiększyć insulinowrażliwość komórkową należy unormować swoją masę ciała i zmienić swoje nawyki żywieniowe.

Dzisiaj chciałabym się skupić na insulinooporności u osób szczupłych. Bo tak, ona istnieje a ja jestem tego żywym przykładem. Chociaż przyznam szczerze, że wolałabym nim nie być 😉

Jeśli masz prawidłową masę ciała i czujesz się świetnie przypuszczam, że ani przez chwilę nie przyszło Ci na myśl, że coś w Twoim organizmie może być nie tak. No bo skąd taka myśl miałaby się u Ciebie pojawić? Twoja mama cierpi z powodu cukrzycy, ale ona waży dużo za dużo. Cukrzyca = ludzie otyli a Ty jesteś szczupła, więc problem Cię nie dotyczy. Jesz co chcesz, pijesz ile chcesz i kiedy chcesz. Koleżanki zazdroszczą Ci dobrej przemiany materii, bo możesz zjeść tabliczkę czekolady, która nie pójdzie Ci w boczki ani w tyłek. Może nie masz figury miss bikini fitness, ale wchodząc na wagę od kilku lat widzisz niezmienne 58 kg (plus/minus 2 kg), BMI = 20, a to blisko dolnej granicy prawidłowego BMI, więc nie jest źle. Nie chcesz być chudzielcem, okrągły tyłek jest przecież sexi. Jakaś mała fałdka na brzuchu nie spędza Ci snu z powiek, bo nigdy nie marzyłaś o kracie na brzuchu a Twoje 38 w spodniach jest całkiem ok. Nie masz problemu z ciuchami a brak wcięcia w talii to nie życiowa tragedia. Twoja figura w kształcie jabłka raczej nigdy nie zmieni się w wymarzoną klepsydrę, bo anatomii nie zmienisz. Tak więc starasz się utrzymywać stałą masę ciała, jedząc praktycznie wszystko na co masz ochotę, ale z racji małej aktywności fizycznej nie pochłaniasz ogromnych ilości jedzenia, bo wiesz, że aby utrzymać swoją masę ciała przy niskiej aktywności (nigdy nie lubiłaś ćwiczyć) musisz jeść ok 1900 kcal dziennie. Już od dawna nie liczysz kalorii. Wszelkie diety odchudzające masz już dawno za sobą. Jesz intuicyjnie w myśl zasady “mogę jeść wszystko byle zmieścić się w kaloriach i w makro”. Za warzywami nie przepadasz, ale owoce pochłaniasz w ilościach hurtowych, zwłaszcza winogrona i mandarynki na święta 😉 Jesz w miarę zdrowo, ale ortodoksem nie jesteś. Lubisz i pizzę i colę od czasu do czasu. Piwkiem w weekend też nie pogardzisz. W chwilach napięcia pocieszasz się czekoladą. Nawet Twój insta guru w kółko powtarza, że trzeba mieć dobre relacje z jedzeniem. O on wie co mówi. W racjonalnym podejściu do diety nie ma miejsca na zakazy i nakazy. Jest za to miejsce na wino i zapieksy. Ale z umiarem. Wszystko zatem wydaje się być ok, bo utrzymujesz stałą masę ciała, jesz co chcesz, nie masz bólu dupy, że czegoś Ci nie wolno i jesteś szczęśliwa.

Do czasu.

Gdy coraz częściej odczuwasz w głowie dziwny niepokój a Twoja wydajność w ciągu dnia spada do zera. Ciężko Ci zebrać myśli i skupić się na pracy. Gdy czujesz senność nawet po 7 h ciągłego, nocnego snu. Gdy drażni Cię nawet najmniejsza pierdoła. Coraz częściej dopadają Ci migreny a gdy nie zjesz przez kilka godzin czujesz, że drżą Ci ręce i zaraz odpłyniesz. Masz ogromną ochotę na słodkie, mimo że fanem słodyczy nigdy nie byłaś. A tak w ogóle to ciągle jesteś głodna, nawet krótko po posiłku. 

Brzmi znajomo?

Przynajmniej część z powyższych objawów pojawia się u Ciebie? To może być insulinooporność. 

Insulinooporność uwarunkowana genetycznie? Ok. Ale sama genetyka nie jest tutaj jedynym winowajcą. Twój kiepski styl życia uaktywnił pewne mechanizmy, które w dłuższej perspektywie czasu przyczyniły się do rozwoju insulinooporności.

Jaki kiepski styl życia? Przecież jadłaś tyle ile potrzebował Twój organizm do “prawidłowego” funkcjonowania. Masz idealną masę ciała do Twojego wzrostu i BMI na dolnej granicy. Więc w czym problem?

Ano jesteś otyła metabolicznie, czyli masz MONW (metaboliczną otyłość z prawidłową masą ciała).

Robiłaś kiedyś analizę składu ciała? Określenie masy ciała to za mało, aby stwierdzić czy wszystko jest u Ciebie ok. Na masę ciała składa się tłuszczowa i beztłuszczowa masa ciała. I to przede wszystkim tłuszczowa masa ciała wpływa na wygląd Twojej sylwetki oraz stan techniczny Twojego organizmu. 

O nadwadze czy otyłości nie świadczy masa ciała sama sobie a podwyższony poziom tkanki tłuszczowej w Twoim ciele. 

Zwiększona masa ciała może być związana z podwyższoną zawartością mięśni albo patologicznym gromadzeniem się wody występującym np. w zaburzeniach hormonalnych. Dlatego kulturysta nigdy nie “wejdzie” w prawidłowe widełki BMI, ale ciężko mówić w jego przypadku o otyłości, mimo wysokiego (ponad normę) BMI. Sytuacja może być zupełnie odwrotna. Możesz mieć prawidłową masę ciała, ale nadmiar tkanki tłuszczowej w ciele przy jednoczesnym niedoborze tkanki mięśniowej a to już predysponuje do powstania zaburzeń metabolicznych takich jak insulinooporność.

Najbardziej niebezpieczną jest otyłość brzuszna, w której tłuszcz odkłada się wokół narządów wewnętrznych. 

To już nie jest nieestetyczna fałdka na brzuchu widoczna przy każdym zgięciu a duży problem, stanowiący zagrożenie dla Twojego zdrowia.  

Prawidłowa masa ciała nie jest gwarantem prawidłowej ilości tkanki tłuszczowej. Można mieć BMI = 20 i % zawartość tkanki tłuszczowej 30 lub wyższą z czego nadmiar odkłada się w obrębie brzucha i narządów wewnętrznych! Co świadczy o otyłości brzusznej. A to już jest niebezpieczne, bo zwiększa ryzyko wystąpienia takich powikłań jak: insulinooporność, zaburzony profil lipidowy (podwyższony poziom “złego” cholesterolu LDL i obniżony “dobrego” HDL) czy podwyższone ciśnienie tętnicze. O konsekwencjach takiego stanu rzeczy chyba nie muszę pisać, ale w ramach przypomnienia. Zaburzenia metaboliczne to zwiększone ryzyko wystąpienia m.in. cukrzycy typu 2 i chorób sercowo-naczyniowych (miażdżyca, zawał, udar)

Identyfikacja MONW możliwa jest na podstawie kryteriów przedstawionych przez Rudermana i wsp., którzy opracowali system punktacji oparty na 22 cechach. Do rozpoznania MONW upoważnia uzyskanie przynajmniej 7 punktów.

Najważniejszym kryterium rozpoznania MONW jest prawidłowy BMI (< 25 kg/m2, według niektórych źródeł < 27 kg/m2). Wśród kryteriów rozpoznania MONW możemy dodatkowo wyróżnić m.in.:

  • nieprawidłowe stężenie glukozy (cukrzyca typu 2, cukrzyca ciężarnych)
  • insulinooporność (wyższa insulinemia na czczo lub w teście OGGT, wyższy wskaźnik HOMA-IR, mniejsza wrażliwość na insulinę)
  • nieprawidłowy profil lipidowy (podwyższony poziom trójglicerydów, obniżony cholesterol HDL)
  • podwyższony poziom kwasu moczowego 
  • podwyższone ciśnienie tętnicze
  • zespół policystycznych jajników
  • dodatni wywiad rodzinny pod kątem cukrzycy typu 2, nadciśnienia tętniczego
  • czynniki predysponujące (niska masa urodzeniowa, niewielka aktywność fizyczna)
  • zwiększony obwód talii (nadmierna ilość tkanki tłuszczowej > 30% oraz nieprawidłowa jej dystrybucja, zlokalizowana przede wszystkim w obrębie brzucha oraz wokół narządów wewnętrznych)

Dlatego osoby z MONW, z racji gromadzenia tkanki tłuszczowej w obrębie brzucha przy jednoczesnym zachowaniu prawidłowego BMI, są predysponowane do rozwoju insulinooporności. Wrażliwość na insulinę jest odwrotnie proporcjonalna do ilości tkanki tłuszczowej, a zwłaszcza zwiększonego depozytu tłuszczowego w okolicy brzucha (nawet 2-3 kg wzrost tkanki tłuszczowej w obrębie brzucha może zmniejszać wrażliwość komórek na insulinę).

Mając MONW należy zmienić swój obecny styl życia. Dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie diety o niskim ładunku glikemicznym oraz codziennej aktywności fizycznej (10 tysięcy kroków to ilość optymalna praktycznie dla każdego). W przypadku obniżonej zawartości tkanki mięśniowej warto wprowadzić jeden trening w tygodniu o charakterze siłowym. To są zalecenia ogólne, które należy uzupełnić o dodatkowe zalecenia w zależności od współistniejących zaburzeń i chorób. Ale jest to możliwe po dokładnym wywiadzie żywieniowo-medycznym w gabinecie specjalisty.

Bibliografia:

  1. Bucyk B., Tupikowska M., Bednarek – Tupikowska G., 2009, Kryteria rozpoznania zespołu metabolicznej otyłości z prawidłową masą ciała (MONW), Endokrynologia, Otyłość i Zaburzenia Przemiany Materii 2009, tom 5, nr 4, 226–232
  2. Wiśniewska K., 2018, Tajemnica MONW. Pacjent szczupły z zaburzeniami metabolicznymi – opis przypadku, Współczesna Dietetyka, nr 16/2018
  3. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17332780
Do NOT follow this link or you will be banned from the site!

Facebook
Facebook
Instagram