Dieta szpitalna – co jeść podczas pobytu w szpitalu?

Pobyt w szpitalu nie należy do najprzyjemniejszych przeżyć, ale czasem jest absolutną koniecznością. Niedawno miałam tę wątpliwą przyjemność spędzić kilka dni na oddziale dziecięcym (choroba córki zmusiła nas do tygodniowego pobytu). Zderzenie ze szpitalną rzeczywistością, a dokładniej z żywieniem szpitalnym, utwierdziło mnie w przekonaniu, że NIC w tym zakresie NIE ZMIENIŁO SIĘ na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Żywienie w wielu szpitalach było i NADAL JEST, mówiąc delikatnie, słabej jakości. Wiele dań to kleiste breje, bez smaku i aromatu. Nijakie, byle jakie i monotonne. Ale nie kwestie smakowe czy estetyczne odgrywają tu kluczową rolę. Powiedzmy sobie szczerze i to należy mocno podkreślić. Szpital to nie hotel z ekskluzywną restauracją wyróżnioną gwiazdką Michelin. I nikt nie spodziewa się wykwintnych dań pięknie podanych. Budżet jest niewielki, więc i posiłki będą skromne. Zapomnij o szparagach, krewetkach i tajskiej zupie na mleczku kokosowym z pudingiem chia na deser. Ale jest jedno “ale”. Wszystkie posiłki powinny być prawidłowo zbilansowane, tzn, przygotowane w taki sposób, aby pokryły Twoje zapotrzebowanie na kalorie i składniki odżywcze tj. białko, tłuszcze, węglowodany, błonnik, witaminy i minerały. Niestety to, co oferuje większość polskich szpitali, to jest SKANDAL! Chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że odpowiednio dobrana i zbilansowana dieta sprzyja szybszemu powrotowi do zdrowia. Niestety w Polsce właściwa dietoterapia jest nadal niedoceniana. 3 posiłki dziennie a wśród nich: pszenny chleb z mięsopodobną wędliną, parówką, kleksem twarożku lub jajkiem ugotowanym na twardo (oczywiście bez grama warzyw), rozgotowana kasza manna/owsianka oraz codzienne puree ziemniaczane z rozgotowaną marchewką i kawałkiem mięsa (przeważnie mielonego lub udkiem kurczaka), do tego słodzona herbata, “kompot” lub coś co ma go przypominać a na deser słodzony kisiel, biszkopty lub flipsy, od święta jabłko, wcale nie brzmi zachęcająco. Ubolewam, że posiłki szpitalne są przygotowywane w propozycji lekkostrawnej (nie każdy pacjent wymaga takiej diety) i są mocno niedoborowe w składniki odżywcze.

Im dłużej przebywałam na szpitalnym oddziale dziecięcym tym bardziej byłam zniesmaczona tym, co lądowało na talerzu mojego dziecka. Utwierdziłam się w przekonaniu, że fatalne jedzenie to nie był jednorazowy incydent. TO STANDARD! Ja jestem w stanie wiele zrozumieć, ale kiepsko skomponowane posiłki szpitalne to dla mnie zbrodnia. Właściwa opieka lekarska jest bardzo ważna, ale równie ważna w procesie zdrowienia jest właściwa dietoterpia! Nie dziwi mnie fakt, że moje dziecko nie chciało jeść szpitalnych posiłków. Dania były monotonne i z całą pewnością niedoborowe w składniki odżywcze. Ja sama zmagam się z insulinoopornością i taka dieta byłaby dla mnie zabójcza (uprzedzę komentarze i lojalnie informuję, że szpitalna dieta cukrzycowa wcale nie wygląda lepiej). Z tego powodu posiłkowaliśmy się własnym jedzeniem przyniesionym przez męża lub mamę oraz zakupami zrobionymi w pobliskiej Biedronce 😉

MENU SZPITALNE

Zanim przedstawię Ci listę produktów, które warto zabrać ze sobą do szpitala (albo poprosić kogoś bliskiego, aby je dla Ciebie dostarczył) przedstawię Ci szpitalne menu mojej córki.

Dzień 1

Kolacja

Nasz pobyt w szpitalu zaczęliśmy od kolacji. Pierwszy posiłek mnie nie zaskoczył. A raczej potwierdził smutną rzeczywistość. Uraczono nas:

✔ 3 kromkami białego pieczywa
✔ masłem
✔ 2 plasterkami mięsopodobnej wędliny
✔ kleksem przesłodzonego białego twarogu
✔ kilkoma biszkoptami
✔ herbatą owocową

Zero warzyw.  O pełnoziarnistych produktach nie wspominając. W zamian otrzymałyśmy pszenny chleb, wędlinopodobne coś i biszkopty. Ilość twarożku jest tak niewielka, że nie warta nawet wzmianki. Mikroskopojne ilości witamin i minerałów, niedostateczna ilość błonnika i nadmiar cukru. Nie ma mowy o prawidłowo zbilansowanym posiłku.

Dzień 2

Śniadanie

✔ 3 kromki białego pieczywa
✔ masło
✔ 2 plastry „szynki” – spoko przecież jedną kromkę można zjeść na sucho
✔ jabłko 👏 🎆🏆
✔kilka flipsów
✔ herbata z CUKREM – po co podbijać energetyczność pustymi kaloriami?
✔ glut z białego ryżu i mleka

A wystarczy kilka modyfikacji i posiłek zdecydowanie lepiej się komponuje. Moja propozycja śniadania w tym dniu wyglądała następująco:

✔ chleb pszenny zamieniłam na żytni razowy
✔ masło
✔ żółty ser
✔ papryka (lub każde inne dowolne, sezonowe warzywo, sprawdzą się też kiszonki)
✔ kilka orzechów
✔ serek wiejski
✔ woda lub herbata owocowa bez cukru
✔ banan  

Można? Można! Ale tylko dzięki własnym zapasom.

Obiad

✔ krupnik (niestety z mocno rozgotowaną kaszą)
✔ puree z ziemniaków
klops z zaprawionym mąką sosem
✔ rozgotowana marchewka

Plus za natkę pietruszki. Do picia kompot. Po takim obiedzie moja insulina poleciałaby w kosmos. Nie dojadałam po córce posiłków. Miałam własne z domu.

Kolacja

✔ 3 kromki jasnego chleba
✔ masło
✔ 2 plastry żółtego sera
✔ jajko na twardo
✔ i uwaga ĆWIARTKA pomidora (a raczej ohydne, wodniste coś)
✔ herbata słodzona.

Kolację wzbogaciłyśmy o zupę krem z dyni przygotowaną przez mojego męża, paprykę czerwoną i kiszonego ogórka. Sera córka nie tknęła. Z przyjemnością zjadła jajko 👍  Chleb wymieniła na bułkę wiejską z Lidla 😜 Pomidora zostawiła. Z przyjemnością zjadła pomidorki koktajlowe.

W ciągu dnia zaserwowano zatem 3 posiłki: śniadanie o 8:30, obiad o 12:30 i kolację o 16:30. 3 posiłki dla 5-letniego dziecka! Dramat.

Szpitalne posiłki wzbogaciłyśmy nie tylko o warzywa, ale i dodatkowe posiłki: drugie śniadanie oraz drugą kolację włączając do diety dodatkową porcję owoców, białko (jogurt/serek wiejski/mleko) oraz pełnoziarniste pieczywo i orzechy. Do tego WODA! a nie słodzone herbatki. Gdyby nie własny prowiant, córka by mi z głodu padła, bo ilość posiłków była zdecydowanie za mała a przerwy między posiłkami zdecydowanie za duże.

Kolejne dni wyglądały podobnie. Na śniadanie niezmienne pszenny chleb, “wędlina” (btw zastanawiający jest fakt, że ZAWSZE do 3 kromek podawano 2 plastry szynki), słodzony twarożek z natką pietruszki, dżem, masło, słodzona herbata i zupa mleczna. Bardzo szybko zrezygnowałyśmy ze szpitalnego pieczywa i dodatków do niego na rzecz własnych. Na obiad zupa, ziemniaki/biały ryż, jakieś warzywo (kalafior, tarta marchewka, buraki) i mięso (przeważnie mielone, kawałek szynki lub udko z kurczaka). Córka zjadała trochę zupy i mięska albo podjadała mój posiłek 😉 Kolacja bez niespodzianek. Białe pieczywo, masło, moja „ukochana” PARÓWKA lub pasta jajeczna a na podwieczorek glut zwany budyniem, czasem przesłodzony kisiel, kilka biszkoptów lub flipsów. A przepraszam było raz jabłko. trochę podgnite, ale nie mogę powiedzieć, że nie uraczono nas owocami 😉 Jak widać warzywa były dodatkiem wyłącznie do obiadu. Raz tylko trafiły się 2 listki sałaty innym razem ćwiartka pomidora do kolacji. I to by było na tyle.

Z perspektywy tych kilku dni, jakie spędziłam w szpitalu na oddziale dziecięcym, najmniejsze zastrzeżenia miałam do serwowanych tam obiadów. Obiady były zawsze dwudaniowe: zupa (codziennie inna) oraz drugie danie (ziemniaki, mięso i jakieś warzywo). Jak na warunki szpitalne całkiem ok (analizuję oczywiście pod kątem żywieniowym a nie smakowym czy estetycznym). Oczywiście zawsze można lepiej, smaczniej i zdrowiej (ziemniaki można zastąpić kaszą, wątpliwej jakości mielone lub kurczaka zastąpić indykiem lub strączkami tak bardzo niedocenianymi w polskiej kuchni, o rybie nie wspominając, zadbać o większą ilość surowych warzyw) ale uwzględniając niski budżet, jaki szpital ma na 1 pacjenta, nie było najgorzej.

Natomiast śniadania i kolacje to totalna porażka. Ilość i godziny posiłków to skandal. Zamiast warzyw i owoców jakieś badziewiaste dodatki typu flipsy, biszkopty czy galaretka. Do tego wątpliwej jakości białko (wędlina, parówka czy serek homo) i zupa mleczna. Czasem pseudo dżem z masą cukru w składzie. Jakościowo pod wieloma względami mocno do kitu 👎

Czy posiłki układał dietetyk? Na to pytanie niestety nie potrafię odpowiedzieć. Ale wiem, że posiłki przygotowywała firma cateringowa. Nie mam większych wątpliwości, że przy wyborze firmy cateringowej zwyciężyły wyłącznie względy ekonomiczne.

Jakie jedzenie zabrać ze sobą do szpitala? I jak dbać o dietę, by ją odpowiednio zbilansować?

Na początku zaznaczę, że szpitalną dietę ustala lekarz. W zależności od przyczyny z jakiej jesteś hospitalizowany serwowane posiłki mogą się między sobą trochę różnić. Jeśli nie cierpisz z powodu chorób układu pokarmowego i z różnych innych względów nie masz zleconej diety lekkostrawnej, niskotłuszczowej, niskobiałkowej czy o niskiej zawartości błonnika, śmiało możesz skorzystać z poniższych rad albo delikatnie ją zmodyfikować, odpowiednio dopasowując do swojej sytuacji zdrowotnej:

  1. Woda – zawsze miej przy sobie przynajmniej 1 butelkę 1,5 l. Najlepiej sprawdzi się średniozmineralizowana woda gazowana lub niegazowana w zależności od preferencji.
  2. Pełnoziarniste pieczywo (razowe pieczywo żytnie, pieczywo graham) – zrezygnuj z pieczywa szpitalnego i zastąp je zdrowszym pieczywem pełnoziarnistym.
  3. Warzywa – stanowią podstawę piramidy żywieniowej – najlepiej sprawdzą się warzywa sezonowe oraz kiszonki (u nas świetnie sprawdziły się pomidorki koktajlowe, ogórki kiszone, papryka i rukola)
  4. Owoce – kup dowolne, ulubione, sezonowe owoce i delektuj się ich smakiem 🙂
  5. Nabiał:
    1. kefir, maślanka, jogurt naturalny, serek wiejski, naturalny serek homogenizowany, ewentualnie mleko (jest to towar deficytowy w polskich szpitalach)
    2. sery (żółte, pleśniowe, mozzarella) zdecydowanie będą lepszym rozwiązaniem niż pseudoszynka o nieznanym składzie serwowana na śniadanie i kolację
  6. Białko:
    1. dobrej jakości wędlina
    2. jajka ugotowane na twardo
    3. twaróg
  7. Orzechy/ziarna/pestki
  8. Zamiast masła świetnie sprawdzi się awokado lub hummus.
  9. Płatki owsiane/żytnie i inne pełnoziarniste etc.
  10. Suszone owoce
  11. W wersji eksluzywnej nasiona chia lub zmielone siemię lniane
  12. Herbata owocowa lub ziołowa
  13. Gotowe dania z dobrym składem (zupa krem z Lidla, dania makaronowe z Rossmanna, lunchboxy z Biedronki, gotowe musli z dobrym składem, mixy kasz z warzywami)
  14. Soczki/musy sprawdzą się w przypadku, gdy szpitalu przebywasz ze swoim dzieckiem.
  15. Batony z dobrym składem (np. Dobra Kaloria)
  16. Gorzka czekolada bez dodatku cukru.
  17. Ciastka owsiane/amarantusowe bez dodatku cukru.
  18. Soki warzywne bez dodatku cukru.
  19. Tortille pełnoziarniste.
  20. Pasty warzywne.

Z powyższej listy możesz przygotować zdrowe kanapki, owsianki z jogurtem, owocami i orzechami, sycące kolacje i lunche oraz szybkie, smaczne desery 🙂

I żeby była jasność. Nie musisz zabierać wszystkiego naraz. Absolutne minimum to dobre pieczywo, surowe warzywa, jakiś owoc, coś z nabiału, orzechy i woda. Resztą możesz sobie swobodnie żonglować podczas całego pobytu w szpitalu 🙂

A co z obiadami?

Jeśli jesteś na diecie specjalistycznej (cukrzycowej, z niskim IG, bezglutenowej, bezmlecznej itp.), to mimo że szpital ma obowiązek zapewnić Ci odpowiednią jakość posiłków oraz skutecznie dobraną do Twojej jednostki chorobowej dietę, to wiemy jak wygląda szpitalna rzeczywistość i może z tym być różnie. Rozwiązania są trzy:

  • pierwsza opcja – poproś kogoś bliskiego, aby przygotowywał dla Ciebie obiady w domu i dostarczał je na oddział w pudełkach lub przed planowaną hospitalizacją zawekuj posiłki do słoików i przechowuj je w szpitalnej lodówce. Większość oddziałów jest zaopatrzona i w lodówkę i mikrofalówkę, więc ani przechowywanie posiłków ani ich podgrzanie nie będzie stanowiło większego problemu. Na oddziale, w którym byłam z córką dodatkowo można było skorzystać z płyty indukcyjnej;
  • druga opcja (droższa) – skorzystaj z usług firmy cateringowej (możesz wybrać dowolną opcję, odpowiednią do swojego stanu zdrowia i preferencji kulinarnych) – wykupujesz dietę na cały pobyt w szpitalu (jeśli skorzystasz z ofert grupowych, może nie wyjść tak drogo) i nie martwisz się posiłkami, które zostaną dostarczone pod same drzwi szpitalne, a jeśli firma jest renomowana, masz też pewność, że dieta będzie odpowiednio zbilansowana;
  • trzecia opcja – decydujesz się na obiady szpitalne, ale odpowiednio modyfikujesz posiłki dodając swoje warzywa,  dobre tłuszcze (np.orzechy) czy nabiał (jogurt do zupy, maślanka do ziemniaków itp.).

Pierwszą i drugą opcję polecam szczególnie tym osobom, które są na specjalistycznych dietach, których zbilansowanie jest trudne (nie ma co liczyć na dietetyka szpitalnego, nawet jeśli jest zatrudniony, jakość szpitalnych posiłków jaka jest każdy widzi). Trzecią opcję może wybrać cała reszta, pamiętając jedynie o wzbogacaniu posiłków własnymi produktami.

Pobyt w szpitalu na pewno nie należy do najprzyjemniejszych. Warto skupić się na powrocie do zdrowia pamiętając jednocześnie o właściwym odżywianiu.

 

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!

Facebook
Facebook
Instagram