20 top produktów z Lidla, czyli zakupy okiem dietetyka cz.1

Witajcie 🙂 

Dzisiaj zapraszam Was na pierwszą część z serii “Zakupy okiem dietetyka”. Przygotowałam dla Was subiektywne zestawienie 20 top produktów z sieci LIDL, które zasługują na wyróżnienie ze względu na czysty skład i dobrą jakość. Sięgam po nie bardzo często i polecam swoim podopiecznym z czystym sumieniem 🙂 Nie ukrywam, że lubię tę sieciówkę. Bardzo dobrze znam etykiety większości lidlowych produktów, ponieważ przeważnie tam robię większe zakupy. Poznanie asortymentu bardzo ułatwiło mi, a przede wszystkim przyspieszyło robienie zakupów. Bez większego zastanowienia sięgam po kolejne produkty z przygotowanej wcześniej listy zakupów, ponieważ wiem co gdzie leży i który produkt mam wybrać. A wybieram produkty dobrej jakości i z dobrym składem, bo dbam o to co ląduje na moim i mojej rodziny talerzu.

Numero uno to orzechy. Uwielbiam pistacje. Nie pogardzę też orzechami włoskimi i nerkowca. A tak na prawdę uwielbiam wszystkie rodzaje orzechów. Gdy decydujesz się na zakup orzechów wybieraj te bez soli i zbędnych dodatków. W mojej szafce kuchennej zawsze znajduje się kilka rodzajów orzechów, pestek i nasion. Jem je codziennie. Są cennym źródłem wartościowego białka, witamin (zwłaszcza E), składników mineralnych (wapnia, fosforu, potasu, magnezu), błonnika, przeciwutleniaczy i NNKT. Charakteryzują się niskim IG. Są zatem idealne dla insulinoopornych, diabetyków, osób na redukcji oraz dla wszystkich tych, którzy dbają o swoje zdrowie. Ze względu na dużą kaloryczność jedz je w ograniczonych ilościach (garść dziennie w zupełności wystarczy). Orzechy nerkowca i migdały idealnie nadają się na masło orzechowe. A jakie są Wasze ulubione orzechy?

Kolejnym produktem są genialne kasze i mieszanki kasz z warzywami. Mój absolutny faworyt to Trendy Lunch z czosnkiem niedźwiedzim. Kilka rodzajów kasz to mój absolutny must have w kuchni. Są to produkty na szybki, smaczny i zdrowy obiad czy błyskawiczną kolację. Takie mieszanki bardzo przyspieszają przygotowywanie zdrowych i wartościowych posiłków. Poza tym świetnie smakują i szybko się przygotowują. Stanowią świetne urozmaicenie dla nudnej kaszy jaglanej 😉

Jak już jesteśmy przy produktach zbożowych to polecam vege makarony (z grochu, fasoli, soczewicy, zielonego groszku). Charakteryzują się wysoką zawartością białka roślinnego, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych i błonnika a także potasu, wapnia, żelaza, cynku, jodu i niektórych witamin z grupy B. Znajdująca się w strączkach lecytyna wpływa korzystnie na funkcjonowanie tkanki nerwowej i mózgu. W diecie przeciętnego Polaka brakuje nie tylko odpowiedniej ilości warzyw, ale także roślinnych źródeł białka. Rośliny strączkowe cieszą się złą sławą w polskiej kuchni głównie ze względu na wzdęcia i bolesność brzucha, których mogą być przyczyną. Ale odpowiednio przygotowane stanowią bardzo wartościowy produkt. Jak zwiększyć  podaż strączków w diecie? Jedząc roślinne makarony. To bardzo dobry sposób na przemycenie strączków do diety, za którymi większość z nas raczej nie przepada. Polecam je nie tylko osobom będącym na diecie roślinnej lub bezglutenowej.

Mąki. Pełnoziarnista orkiszowa do wypieku pysznych, razowych ciast i gryczana do wypieku chleba. Oczywiście razowa  żytnia i pszenna też są ok 😉 Są idealne dla osób na diecie z niskim IG/ŁG. Pieczywo na mące orkiszowej ma charakterystyczny aromat i lekko orzechowy smak. Mniam.

Passata. Zawsze mam kilka kartoników w domu w razie “w”. Do spaghetti, do sosu pomidorowego, gulaszu czy pomidorówki. Gdy nie mam pomysłu na obiad passata mnie ratuje.

Tak samo jak w ostatnim czasie ajvar. Pokochałam go chyba ze wzajemnością 😉 W czasie, gdy mój mąż już na passatę patrzeć nie może, do ajvara uśmiecha się pełną gębą. Polecam!

Pasty do kanapek. W Lidlu są naprawdę megaśne pasty kanapkowe. Humus. Jem i jem i jem. I tak w kółko. Jem nawet wtedy, gdy mi się wydaje, że mam już go dosyć 😉 Bo i tak do niego wracam 2-3 dni później. Gdy nie mam czasu zrobić swojego, kupuję ten ze zdjęcia i stosuję zamiast masła czy jako dip do warzyw. Hummus to kolejny sprytny pomysł na wprowadzenie strączków do diety. 

 Kolejne smarowidło to serek Piątnicy. Najbardziej mi smakuje ten z cebulką, czosnkiem i ziołami. Ma fajny, prosty skład bez zbędnych dodatków i ciekawy, wyrazisty smak.

I moje ostatnie odkrycie. Smalczyk z białej fasoli. Genialny smak. Dobry skład. Tylko ta cena może troszkę odstraszać. Uwielbiam różnego rodzaju pasty na kanapki. Gdy nie mam czasu przygotować własnych bez większego skrępowania posiłkuję się dobrymi gotowcami z Lidla.

Skyr będzie dobrym przyjacielem każdej osoby na redukcji, rzeźbiących masę i będących na diecie z niskim IG. Ma wzorowe makro. Ma dużo białka, zero tłuszczu i znikomą ilość cukrów dodanych (waniliowy) i praktyczne zero cukrów dodanych (naturalny). Obecne w składzie cukry to naturalnie występujące cukry pochodzące z mleka.

Pozostając w temacie nabiału polecam Wam jogurt typu greckiego marki Pilos. Cudownie gęsty i kremowy. Pozbawiony kwaskowatego smaku obecnego w jogurtach naturalnych. Genialny do sałatek, owsianek i deserów. W połączeniu z sezonowymi owocami i orzechami stanowi trio idealne.

Ser sałatkowy Pilos to mój must have do sałatek. Ma wzorowy skład (tylko mleko, sól i bakterie fermentacji mlekowej) i super smakuje. Ma fajną konsystencję. Nie jest też taki słony, co uważam za duży plus.

Mozzarella light. Uwielbiam mozzarellę, ale dbam o ilość przyjmowanego tłuszczu. Dlatego częściej sięgam po jej lżejszą wersję. Do tego sporo białka, który syci na dłużej, dlatego fenomenalnie komponuje się w dietach odchudzających. Wykorzystuję ją do kanapek, sałatek, lunchboxów czy zup. Polecam. Zwłaszcza jeśli kochasz sery.

Producenci wychodzą naprzeciw oczekiwaniom konsumentów. Roślinny produkt na bazie mleczka kokosowego z kulturami bakterii BEZ DODATKU CUKRU. Można? Można. Poprzednia propozycja była dosładzana. Ta jest idealna dla insulinoopornych wegan i każdego, kto dba o swoje zdrowie. Teraz czekamy, aby takie produkty stały się bardziej powszechne a przez co nieco tańsze 😉 

Jemy zdecydowanie za mało ryb. Ale nic dziwnego. Za jakość trzeba płacić. I to słono. Nie polecam ryb hodowlanych (zwłaszcza łososia). W zamian proponuję wędzone filety z pstrąga tęczowego (te z czarnym pieprzem są fenomenalne). Idealne do sałatki czy pasty. Świetnie też sprawdzi się jako składnik kanapki np. z ogórkiem kiszonym.

Jeśli jadasz wędliny to z czystym sumieniem mogę Ci polecić wszystkie wędliny firmy Pikok z serii PURE. Są bez konserwantów i innych zbędnych dodatków. Ale uwaga. po otwarciu musisz je zjeść w ciągu 24 h!

Gdy pojawia się tydzień włoski kupuję na zapas suszone pomidory ze zdjęcia. Są to najsmaczniejsze suszone pomidory jakie do tej pory miałam przyjemność jeść. 100 % pomidorów bez dodatków. Jędrne i soczyste. Większość jest gumowata i tłusta.

Piramidki smaku to jest hit! Kostek rosołowych, magii i innych wynalazków na bazie glutaminianu sodu i soli nie stosuję już od dawna. W zamian proponuję naturalną kompozycję suszonych warzyw upakowanych w wygodną piramidkę, którą wrzucam do zup i sosów. Gdy nie mam czasu na przygotowanie domowej wersji vegety, to jest moje must have do zupy.

Lubisz chrupać? Chrup suszone warzywa lub owoce. Świetna alternatywa dla skrobi z olejem. Śmiało możesz je podać nawet dzieciom. Skład: 100% jabłka. Nic dodać nic ująć.

A na deser coś słodkiego. Ma fajny, prosty skład. Jest bez dodatku cukru (tylko cukry naturalnie występujące). Ma dużo błonnika. Jest bez zbędnych dodatków. Ma ciekawy smak i przystępną cenę. ¾ składu stanowią daktyle bogate w witaminy, minerały i błonnik. W  składzie nie ma cukru dodanego. Błonnik z daktyli oraz tłuszcz z kakao i kokosa spowolnią wchłanianie cukrów. Fajny pomysł na słodkie co nieco.

Jaki sklep mam prześwietlić następnym razem?

Do NOT follow this link or you will be banned from the site!

Facebook
Facebook
Instagram